bezpieczenstwo.5gb.waw.pl|matematyka.astma24.info|ubranka|marek.tania10.info|ubrania.2gb.waw.pl Flandryjczyk

Flandryjczyk



Flandryjczyk liczył sobie ledwie 34 lata, miał dobrą praktykę u najeźdźców swego kraju, lecz żadnej samodzielnej wielkiej roboty za sobą. To przemawiało na jego niekorzyść; o spełnieniu nadziei przyszłej wielkości zadecydował zapewne Szczęśliwy Przypadek i jego córka Okazja, które przecież innym, w tym i jego uczniom, nie były dane. Jak długo, jak żarliwie i jak gorzko czekał 34-letni na swą Wielką Szansę, czy w nią wierzył, jak się do niej modlił, ile razy zwątpił — tego ani nam wiedzieć, ani domniemywać, dość, że jego właśnie naznaczył kapryśny palec losu. Zaczął tedy w roku 1577 — złowrogim roku komety — kontynuację generalnej przebudowy wspaniałej warowni dla najpotężniejszego władcy północnej Europy, panującego miłościwie nad ziemiami potomków Wikingów, a to nad Jutlandią, Skanią, Norwegią, Islandią, wyspami bałtyckimi i kawałkiem Niemiec. Miała ta warownia strzec wejścia na Bałtyk, a zwłaszcza cła pobieranego od cudzego zboża i drewna dążącego na zachód z polskich i ruskich ziem. Na tym cle wisiała potęga królewskiej szkatuły, o to tłuste cło toczyły się i potoczą się jeszcze krwawe wojny. A ustanowił je nikt inny, jak prawnuk naszego Kazimierza Wielkiego, król Danii, Szwecji i Norwegii, Eryk VII, zwany Pomorskim z tej racji, że wywodził się z rodu słowiańskich książąt panujących w Słupsku i Darłowie. Tenże zmyślny Eryk kazał zbudować pierwszą warownię kronborską i drugą na brzegu Skanii, po przeciwnej stronie przewężenia cieśniny. Mimo to Erykowy Elsy-nor nie cłem i groźbą zamknięcia bałtyckiego handlu słynie, lecz Hamletem, co powstał z mocy ducha, nie armat. I tak już zostanie. Kronborg dziś: tłumy turystów, smród parkingu, trochę policjantów w nie dopiętych koszulach, sporo zieleni, neon — „piwo Tu-borg" — knajpki na podzamczu i wieżowce nieco dalej, górą samoloty co chwila zniżające się ku wielkiemu lotnisku Kastrup, wodoloty w Sundzie pełne pijanych duńską gorzałką Szwedów z Malmó, puste kosze na plaży, sklep porno w centrum („co czytasz, książę?"), hotel „Hamlet" na uboczu. W Elsynorze zamiast siarki śmierdzą dziś ryby, a rozregulowane trawlery .sikają ropą. Tego chciałeś, królu Fryderyku, opiekunie mędrców, filozofów i budowniczych?